Jedziemy samochodem. Do sklepu. A jak wiadomo zakupy to najlepszy afrodyzjak.
Jedziemy więc i jedziemy. Ja biorę głębszy wdech i czuje Małżona perfumy. W nozdrza mi się wbijają. Ale nie natarczywie, tak słodko po prostu. Wdycham je głębiej i ogarnia mnie romantyczny nastrój. Łapię jego spojrzenie w lusterku. Trzepoczę rzęsami.
Małż: No co tam.
Ja: No nic. Poczułam Twój zapach. Uwielbiam go. Mrau.
Małż: Yhym.
Ja: No co, no.
Małż: Nic.
Ja: To niedorzeczne, żeby po dwóch latach małżeństwa tak mieć i chcieć się na Małża rzucać.
Małż: Co?
Ja: No nic.
Palę głupa w nadziei, że nie dosłyszał tego, bo właściwie co do łba mi strzeliło. Dwa lata to wiek młody, zbyt młody na zardzewienie.
Małż: No ale co powieziałąś?
Ja: No nic, że to niedorzeczne po dwóch latach.
Małż: Po ilu latach? Nie wiem ile Ty masz mężów ale kim jest ten, z którym jesteś dwa lata?
I w ten oto sposób doszłam do tego co miał na myśli Małż.
Toć my już 4 lata po ślubie. Wstyd matka, wstyd!
Wszystko przez te perfumy;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Hahaha, to musisz się teraz mocno postarać by chłopa udobruchać ;)
OdpowiedzUsuńDobre.....az sie usmiechnelam do ekranu....
OdpowiedzUsuńMój małż też ma takie perfumy i też 4 lata małżeństwa mi nie przeszkadzają w rzucaniu się - nań i doń:D
OdpowiedzUsuńperfumy rulez;p
OdpowiedzUsuń;)
OdpowiedzUsuńdobrucham ;p
OdpowiedzUsuńod wczoraj stale;p
Ej tak czytam.. dwa lata i coś mi się nie zgadza, dobrze, że nie przerwałam czytania i nie zasypałam Cię stertą pytań jak to?? :D
OdpowiedzUsuńno cóż, ja po prostu mam chyba problem z matematyką;p
OdpowiedzUsuńgapa! :P
OdpowiedzUsuńtroche:p
OdpowiedzUsuń