Kiedy na drodze kobiety staje mężczyzna.
Kiedy hormony buzują i robi się gorąco na sama myśl, że on mnie dotknie koniuszkiem paluszka. Kiedy świat wiruje i grunt spod nóg się usuwa a Ty czujesz zakochanie.
Kiedy mózg Twój nie zawsze ma ochotę na logiczne myślenie, za to krew krążąca w ciele sutki na sztorc stawia.
Kiedy to wszystko się dzieje i wiele więcej też, wtedy właśnie kobiety liczą na porozumienie dusz.
Wydaje Nam się, że ta miłość jest tak wielka i wyjątkowa, że z drugą połową rozumiemy się bez słów.
Kiedy zamrugasz okiem on podstawia obiad z 4 dań, własnoręcznie upichcony, pięknie podany i niebiańsko pachnący. Później pozmywa, posprząta i zrobi pranie. Tak wiem....za dużo wymagam;)
Kiedy ruszysz nogą masaż stóp gwarantowany. Kiedy ruszysz ręką on zajmie się czule Twoim bolącym barkiem, ramieniem czy czym tam sobie zażyczysz.
Kiedy Twa pupa zaczyna się kołysać to nie zaproszenie na disko bandżo, gdzie spocone ciała wywijają rytmy salsy czy innego densu (choć czasem właśnie tak może być). To znak, że na zakupy po spódnice czy spodnie czas, bo przecież biedna dupka nie ma w czym chodzić. Bo nie ma. Wystarczy spojrzeć do szafy.
Wierzysz, że on wie że Ty skręcisz w lewo będąc z nim na spacerze i wcale nie musisz mu o tym mówić. Wierzysz, że nie musisz mówić co się dzieje, dobrze czy źle, bo on wie. W końcu to ON. Nie może nie wiedzieć.
I zaczyna się życie wspólne. Wy razem. Na co dzień. I weryfikuje się porozumienie romantyczne samo.
Taka sytuacja - jedziemy na obiad do rodziny. Mówię, że chce posłuchać muzyki.
Ja: Misiu włącz mi tą piosenkę.
Małż: Którą?
Ja: Tą co leciala wczoraj jak przejeżdżaliśmy koło Narodowego.
Małż: Nie pamiętam.
Ja: No ta. Tamtamtaramtamtam. I to jest refren. Taki ostry. I tak wiesz, co chwila tamtamtaramtamtam, w sensie że ten refren. No wiesz.
Małż spojrzał na mnie jak na wariatkę. Zaczął przy radiu pstrykać, każdą kolejną piosenkę, jaka była możliwa. Chciał odnaleźć ale nie znalazł po tam taramtam. Nie znalazł po tym, jak mu powiedziałam o co chodzi. ON nie znalazł.
Jak to tak można. No jak? A gdzie to porozumienie dusz? Gdzie to wszystko. I nawet mu powiedziałam...halo, halo, halo! Romantyzm is ded. No.
PS. A chodziło mi o tą piosenkę TU
A wy poznalibyście po odpowiednio zaintonowanym tamtaramtam?
Chłopy....;p
7 stycznia 2014
Chłop
Etykiety:
codzienność,
Łóżkowe małżeństw rozmowy,
Małż,
mój mój MÓJ!,
porozumienie dusz,
romantyczny szit
you might also like these posts
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)